- Prefektami naczelnymi w tym roku zostają: Slytherinu Draco Malfoy, Gryffindoru Hermiona Granger, Huffelpuffu Ernie Macmillan, a Ravenclawu Luna Lovegood. Proszę te osoby o stawienie się w moim gabinecie zaraz po uczcie.
Powiedziała dyrektorka, po czym klasnęła w dłonie, a na stole pojawiły się najróżniejsze potrawy. Wszyscy zabrali się do jedzenia.
- Gratulacje Miona! Nareszcie naczelny.
- Dzięki Ginn.
Uczta szybko minęła, więc gryfonka wstała z miejsca, żeby pójść do gabinetu dyrektora. Pożegnała się z przyjaciółmi i wyszła z Wielkiej Sali. Przemierzała korytarze Hogwartu, gdy ktoś nagle zasłonił jej oczy.
- Zgadnij kto to.
Szepnął jej do ucha. Dziewczyna wszędzie poznałaby ten głos.
- Hmmmmm... pomyślmy... MALFOY!
- Ejj.
Powiedział zawiedziony. Miał nadzieje przestraszyć trochę szatynke. Odsłonił jej oczy, a ona się do niego odwróciła.
- Skończ te wygłupy i chodź już.
- No dobra.
Po chwili byli już na miejscu. Czekała na nich dyrektorka i pozostali prefekci. Para usiadła na wskazanych przez Minerwę miejscach. Po chwili pani profesor zabrała głos.
-Jesteśmy już w komplecie, więc mogę zacząć. Bycie prefektem naczelnym o wielkie wyróżnienie, ale i obowiązek z którym zapewne sobie poradzicie.
Będziecie mieszkać w dwóch osobnych dormitoriach na piątym piętrze. Żeby zarzegnać spory między domami prefekt Gryffindoru będzie mieszkał z prefektem Slytherinu, a Ravenclawu z Huffelpuffu. Patrole będą raz w tygodniu, a nauczyciele będą was o nich na bierząco informować. Macie jakieś pytania?
- Nie.
Odpowiedzieli chórem.
- Pokaże wam wasze pokoje wspólne.
Uczniowie ruszyli za nową dyrektorką. Weszli schodami na piąte piętro. McGonagall wskazała Lunie i Erniemu portret małego czarodzieja o długich brązowych włosach i szepnęła im do ucha hasło. Potem podeszła do pozostałej dwójki. Okazało się, że wejściem do ich pokoju wspólnego jest portret po prawej stronie ukazujący piękną czarownice w złotej szacie. McGonagall podała im hasło i odeszła.
- Czekoladowe żaby.
Powiedziała szatynka i weszła z blondynem do ich pokoju wspólnego. Był duży jak na dwie osoby. Przed kominkiem stała biała kanapa z zielonymi poduszkami i dwa fotele do kompletu. Przed nią był stolik wykonany z ciemnego drewna, a pod ścianą regał z książkami tego samego koloru. Na podłodze leżał czerwony dywan. W oknie wisiały zielone zasłony, a ściana na której było miała kolor czerwony. Wszystko ładnie się prezentowało.
- Całkiem ładnie tu mamy.
Przyznał ślizgon i zamyślił się przez chwilę.
- Nad czym tak myślisz?
-Nad zorganizowaniem małej imprezki u nas. Co ty na to?
- Myślę, że czasem masz idealne pomysły.
- W końcu jestem Malfoy.
Obydwoje roześmiali się.
-Ale pamiętaj, nie więcej niż butelka ognistej na głowę.
Postanowili jak najszybciej zaprosić swoich przyjaciół. W tym celu napisali cztery krótkie liściki.
.
Draco i Hermiona zapraszają na imprezę w naszym salonie na piątym piętrze. Hasło to czekoladowe żaby. (Pierwszy portret po prawej)
- Nie wiem jak ty, ale ja idę się przygotować.
- Spoko. To w tym czasie znajdę coś do jedzenia.
Dziewczyna przytaknęła i weszła do pokoju. Był piękny. Na środku stało ogromne łóżko z baldachimem, czerwoną pościelą i złotymi poduszkami. Meble były wykonane z ciemnego drewna. W oknie wisiały czerwone zasłony, a na ziemi leżał złoty dywan. Na szczęście stała tu wielka szafa, która zapewne pomieści ubrania gryfonki. Na środku pokoju stał kufer. Jednym zaklęciem rozpakowała jego zawartość i zaczeła się szykować. Weszła do łazienki, która również była inponująca. Duża wanna i złoto-białe kafelki pięknie się ze sobą komponowały. Szatynka postanowiła wziąść szybki prysznic. Na jej ręce pojawiła się trójkątna czerwona plama. Jednak dziewczyna się tym nie przejeła. Rozczesała swoje włosy i lekko je pofalowała. Zrobiła mocniejszy makijaż i wyszła z łazienki. Przeszukiwała szafę w celu znalezienia odpowiednich ubrań, gdy nagle ktoś wszedł bez pukania do jej sypialni. Oczywiście był to blondyn. Stał na środku pokoju i patrzył się na gryfonkę wielkimi oczami. Stała przed nim w samym prześwitującym szlafroczku. Dziewczyna nie wiedziała o co chodzi chłopakowi, jednak po chwili zrozumiała, że ma na sobie tylko krótki szlafrok.
Szybkim krokiem podeszła do chłopaka i wypchnęła go za drzwi mówiąc.
-Naucz się pukać Malfoy!!!
-Itak cię nie posłucham! A tak przy okazji to ładny szlafroczek!
Powiedział z wrednym uśmieszkiem i czekał na wybuch dziewczyny. Ta słysząc słowa Dracona chwyciła najbliżej leżącą poduszkę, wyszła za drzwi i rzuciła nią w blondyna.
-Spadaj fretko!
Trzasnęła drzwiami, mówiąc sobie w myślach, że już nigdy więcej nie zapomni zabezpieczyć drzwi zaklęciem. Uspokoiła się i postanowiła włożyć przygotowane wcześniej ubrania.
***
W tym samym czasie blondyn siedział na kanapie w salonie i czekał na gości. Granger naprawde go rozśmieszała. Usłuszał trzask otwieranych drzwi i zobaczył wchodzącą do pokoju wcześniej wspomnianą dziewczynę. Musiał przyznać, że wyglądała naprawde ładnie. Widząc jej minę, mówiącą, iż jest obrażona na cały świat zaśmiał się w duchu. Gryfonka usiadła na fotelu ignorując przyglądającego się jej chłopaka. Po chwili milczenia do salonu weszli ich przyjaciele. Każdy trzymał w ręku przynajmniej jedną butelkę z ognistą.
- Wy chyba nie chcecie tego wszystkiego dzisiaj wypić? Przypominam wam, że jutro są lekcje i nie chcę żebyśmy narobili sobie wstydu będąc pijani!
Powiedziała tonem znawcy Miona. Wszyscy wybuchli śmiechem.
- To nie jest śmieszne! Nie zgadzam się!
-Oj wyluzuj. Jest początek szkoły. Trzeba uczcić naszą przyjaźń! A pozatym w roku szkolnym będzie tyle nauki, że nici z imprez.
Starał się przekonać szatynkę Diabeł.
- No niech ci będzie.
Pokręciła z politowaniem głową. Wiedziała, że Zabini nie ustąpi. Wszyscy rozsiedli się w salonie. Draco, Herm, Zabini i Pansy siedzieli na kanapie, na jednym z foteli Harry i Ginny. Diabeł puścił głośną muzykę i rozlał do szklanek pierwszą porcję alkocholu. Okazało się, że Gryfoni i Ślizgoni całkiem dobrze się dogadują.
Po około pół godziny rozmów towarzystwo zaczęło się nudzić.
- Zróbmy coś szalonego!
Krzyknął pijany blondyn i opróżnił kolejną szklankę.
- Mam pomysł. Chodźcie wszyscy!
- Ale gdzie?
-Zobaczycie.
Szatynka nie była przekonana do pomysłu Diabła, ale wypity alkochol zakłucał jej racjonalne myślenie. Grupka przyjaciół wstała z miejsc. Niektórzy lekko się zachwiali, ale nie przewrócili. Ruszyli za brunetem w nieznanym sobie kierunku. Jak najciszej przemierzali korytarze Hogwartu, bo nie chcieli ściągnąć tu żadnego nauczyciela. Schodząc po schodach Harry zapomniał o brakującym stopniu i wpadł w dziurę, co wywołało salwy śmiechu wśród reszty. Jednak szybko się opanowali słysząc czyjeś kroki. Pomogli koledze wydostać się z pułapki i szybko uciekli do łazienki. Przez szparę w drzwiach zobaczyli Filch'a śpiewającego coś pod nosem. Gdy woźny odszedł na bezpieczną odległość wszyscy odetchnęli z ulgą i dusili w sobie wybuch śmiechu.
- Droga wolna, możemy iść.
Powiedziała szeptem Hermiona. Na palcach poszli do wyjścia. Opuścili zamek, a Zabini nadal gdzieś ich prowadził.
- My chyba nie idziemy do wierzby bijącej?!
Zapytał z niepokojem Harry, który wiedział do czego zdolne jest to drzewo.
- Ejj wybrańcu, zepsułeś mi część niespodzianki. Chciałem iść do wrzeszczącej chaty.
- To nie jest wcale taki zły pomysł...
Byli już na miejscu. Nagle roślina zaczeła wymachiwać gałęziami. Jedna z nich zamachneła się na blondyna.
- Ej ! Ta gałąź się potroiła! Która jest prawdziwa?
Powiedział z niepokojem. Nie chciał zoostać zabity przez roślinę.
- Nie ważne, padnij!
Krzyknęła Miona, po czym z wielkim trudem przedostała się do pnia i unieruchomiła drzewo. Wszyscy odetchnęli z ulgą i weszli do tunelu pomiędzy koszeniami. Szatynka bała się ciemności, odkąd jako mała dziewczynka zgubiła się podczs zwiedzania jaskinii.
- Lumos.
Szepneła i ruszyła przed siebię. Tunel był wilgotny i dość casny. Od czsu do czasu można było zobaczyć pajęczyny i pająki. Nagle zobaczyli światło. Okazało się, że byli już na miejscu. Wędrówka zajeła im około piętnaście minut. Chata nic się nie zmieniła. W głowach Harry'ego i Hermiony pojawiły się obrazy z trzeciego roku. Syriusz, Lupin, szczur Rona którym naprawde był Glizdogon. Na myśl o swoim ojcu chrzestnym wbrańcowi zrobił się smutno. Postanowił jednak o tym nie myśleć i nie wracać do bolesnych wspomnień. Każdy imprezowicz zajął sobie miejsce i zabawa na nowo się zaczeła. Ludzie przechadzający się ulicami Hogsmade myśleli, że wrzeszcząca chata naprawdę jest nawiedzona i szybko od niej uciekali. Widząc to przyjaciele zaczeli się śmiać. Wymyślili nową grę. Dwie osoby brały monetę i każda wybierała orła lub reszkę. Gdy wypadł np. Orzeł, osoba która go wybrała piła szklankę ognistej i dawała wyzwanie osobie która miała reszkę. W ten sposób wszyscy byli totalnie pijani. Blaise śpiewał hymn hogwartu, dziewczyny do niego tańczyły i zatykały uszy, a Draco musiał przebrać się za Herm i zacząć tańczyć razem z dziewczynami. Wykonywali otrzymane zadania międzyczasie pokładając się ze śmiechu. Około piątej w nocy usnęli.
***
Cały następny dzień przespali i dopiero w środku nocy Miona się obudziła. Strasznie bolała ją głowa. Nie wiedziała gdzie jest, jednak po chwili przyszło zrozumienie. Przypomniała jej się cała impreza i ilość wypitej ognistej. Jęknęła cicho nie mogąc zrozumieć swojej głupoty. Nagle jej myśli powędrowały do tego, że jest noc. Najwyraźniej spali cały dzień, czyli nie byli na lekcjach w pierwszy dzień. Gdy przyswoiła to, co się stało krzyknęła głośno.
- Co się stało? Gdzie m jesteśmy?
Powiedział zaspany Diabeł.
- Czemu wrzeszcząca chata wrzeszczała?
Zapytał zdezorientowany blondyn.
- To nie chata, tylko ja.
Odpowiedziała Herm.
- A można wiedzieć dlaczego krzyczysz bez powodu.
- Jest powód! Przespaliśmy cały dzień i przegapiliśmy pierwsze lekcje!
Zaczeła histeryzować szatynka.
- Spokojnie, zaraz wrócimy do szkoły i wszystko będzie spoko.
-No to chodźmy. Tylko musimy uważać, żeby nikt nas nie zobaczył.
Reszta ich przyjaciół powoli się obudziła i wstała. Wszyscy ruszyli z powrotem do Hogwartu. Wszystko ich bolało. Szli już ciemnym korytarzem, a Miona cały czas myślała o konsekwencjach ich wybryku. Przydałaby się jakaś wymówka, ale jak wymyślić ją dla ośmiu osób? Dotarli do końca tunelu i wyszli na błonia. Wszędzie było ciemno, więc wypowiedzieli zaklęcie i ich różdżki zapaliły się. Weszli do zamku. Przemierzali korytarze gdy nagle usłyszeli czyjeś kroki i światło. Jak najszybciej zgasili różdżki i zaczeli uciekać, jednak ta osoba włączyła światło i ich zobaczyła.
- Do mojego gabinetu. Natychmiast!
Powiedziała surowym głosem McGonagall. Wszyscy wiedzieli, że mają przerąbane...
Ciekawe, niebanalne :) w miarę dobrze się czyta.
OdpowiedzUsuńJest jednakdużo niedociągnięć ortograficznych. Radzę przeczytać również instrukcję pisania dialogów oraz dopisywać coś więcej do nich, ponieważ w pewnych momentach nie mogłam się połapać, kto co mówi :/
Czytaj swoją pracę może nawet po kilka razy, zanim ją wstawisz. Tak unikniesz większości błędów :)
Pisz dalej, będę tutaj zaglądała :)
Bardzo podoba mi się Twoje tło :D
Życzę weny i zapraszam do siebie! :)
Ps alkohol*
Opowiadanie jest ciekawe. Nie wiem jaki miałaś zamiar, ale stworzyłaś blogaska, nie bloga. Hermiona wyladniala w kilka miesięcy i zaprzyjaźnila się bardzo szybko z Draco. Dodajesz zdjęcia ciuchów co także jest typowe dla blogaska. Zjadasz czasem przecinki i popełniasz błędy. Jeżeli masz taka możliwość to poprosić kogoś o zbetowanie tekstu przed dodaniem. Sama jestem amatorka i popełniam błędy, więc wiem jak to jest. To nie jest hejt, tylko konstruktywna krytyka ��
OdpowiedzUsuńwww.crazy-in-love-dramione.blogspot.com
Pozdrawiam #Hedwiga
Wszedł blogasek, spróbuj uratować tekst i honor autorki.
OdpowiedzUsuńPopracuj nad ortografią i interpunkcją. Akcja pędzi jak pendolino i nie sposób się połapać kto co zrobił/powiedział. Niestety zamiast bloga powstał blogasek, fabuła jest typowa dla blogasków, tak samo zdjęcia ubrań. Postaraj się dawać więcej opisów i koniecznie znajdź bete. Nie chce cię hejtować, tylko pomóc. Miałam taki sam problem, ale komentarze z krytyką pomogły mi wbrew pozorom. Mam nadzieję że nie zignorujesz mojej rady i uratujesz swoją prace.
OdpowiedzUsuńPozdrowiam Mrs. Darkness